5/09/2016

20 na 200, czyli dwusetny wpis na blogu!


Dwusetny wpis. Jakby o tym pomyśleć, to całkiem pokaźna liczba. Choć daleko mi jeszcze do "wielkich" liczb, nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi do głowy 200 pomysłów. Zdawać by się mogło, że dopiero co zaczynam. Łapię się również na myśleniu, że bloguję chyba od zawsze. Jakby na to nie spojrzeć, przede mną szeroki świat blogosfery. Świat ekscytującej niewiedzy, odkryć i rozwoju. Zanim jednak pozwolę się porwać rzeczywistości, przygotowałam dla was coś specjalnego. Z okazji dwusetnego wpisu na blogu zebrałam listę 20 faktów, których możecie o mnie nie wiedzieć. Wpuszczanie czytelnika w życie prywatne (w granicach rozsądku) tworzy przyjemną więź. Czas, by ją z wami nawiązać. Zapraszam!

1. Moim marzeniem była kariera w tenisie ziemnym

Nie mówię tu o marzeniach z dzieciństwa, o byciu księżniczką, piosenkarką, czy lekarzem. Mówię o świadomej decyzji dziecka z podstawówki, o ile świadome decyzje mogły wtedy istnieć. Ponad rok gry i bardzo szybki rozwój zostały jednak ukrócone przez wykrycie celiakii. Nagle zaczęłam rosnąć i nadrabiać straty, co odbiło się problemem z kolanami. Auć. Zostaje mi telewizja. I wiecznie żywe marzenia.


2. Zdarzyło mi się nie być pewną swojej daty urodzenia

Nie, ta historia nie ma nic wspólnego z alkoholem, imprezami i urwanym filmem. To zabawna historia ze szkoły podstawowej. Wrzuciłabym tu dowód zdjęciowy, ale jakoś znaleźć nie potrafię. Rzecz ma się następująco: mój ojciec, zapisując mnie do szkoły, machnął się w miesiącach. Zamiast listopada, przez 6 lat, widniał na legitymacji październik. Dlaczego nikt tego nie poprawił? Pojęcia nie mam. Przez 6 lat byłam o miesiąc starsza niż w rzeczywistości. Yay!

3. Znamiona? Zabawna historia

Niektórzy znamion się wstydzą, inni w pełni je doceniają. Ja stoję na rozdrożach. Z jednej strony jest plamka na udzie, którą uparcie próbowałam opalać myśląc, że to nie znamię, a wredny kawałek bladej skóry. Dalej mnie irytuje! Z drugiej jest plamka na oku, której długo się wstydziłam. Ostatnio niemalże o niej zapomniałam. Wyjątkowość sytuacji doceniłam podczas jednego z odcinków NCIS. Moja ulubiona telewizyjna bohaterka też ma znamię na oku, które autorzy wykorzystali w tak romantycznej scenie, że padłam. Teraz cieszę się, że mam plamkę. Może mi też ktoś kiedyś takie piękne rzeczy powie?
Ciekawostka: zawsze twierdziłam, że moje znamię wygląda jak Afryka. Dlaczego nie Australia?!

4. A propos Australii... 

Skąd się wzięła moja miłość do kraju gadów i owadów? Poza ulubionym turniejem tenisowym, do Australii zaciągnął mnie serial. A jakżeby inaczej! Piękne plaże, cudowna pogoda i akcent, którego mogę słuchać cały dzień. Wciąż wyczekuję dnia, w którym w końcu spełnię marzenia!

5. A w drodze do marzeń... edukacja!

Choć ukończyłam filologię, a obecnie studiuję dziennikarstwo, moim pierwszym wyborem była matematyka! Chciałam napisać doktorat i wykładać na uniwersytecie. Pokonał mnie pierwszy semestr. #FAIL

6. Jej piękne (czarne?!) oczy

Składając podanie o dowód osobisty zostałam dokładnie sprawdzona przez panią przy biurku. Wpisałam bowiem niebieski jako kolor oczu, a ona jakoś go tam nie widziała. Dlaczego? Moje źrenice są dość duże i w pomieszczeniach trudno dostrzec tęczówkę. No cóż. Mam czarne oczy! (mega wkurzające na słońcu, bo razi mnie nawet, gdy go nie ma).

7. Wrażliwa? Aż za bardzo

Każdy ma swoje małe wrażliwości i przewrażliwienia. Ja także! Czego nie znoszę? Trawy (ze względu na robaki i ogólną trawiastość trawy). Zdarza się też, że nie mogę dotknąć papieru bez odrazy. Chusteczki również bywają horrorem. Jak żyć?!

8. Polecasz? To ja poczekam

Zwykle nie obejrzę filmu, który ktoś mi poleci. Zwłaszcza, jeśli jest bardzo popularny. Są oczywiście wyjątki, ale przeważnie nie lubię oglądać tego, co wszyscy. Przykład? Wciąż nie zabrałam się za Grę o Tron, Hannibala ani Plotkarę!

9. Tatuaże? O tak! 

Gdybym mogła, miałabym ich więcej, niż rozumu. Nowe pomysły są u mnie na porządku dziennym. Czy to niemądre? Raczej cudowne!


10. Woda? Tak, nie, tak, nie, tak, nie

W podstawówce mieliśmy obowiązkowe zajęcia z pływania. Bałam się ich jak potworów spod łóżka. Od początku do końca pływałam z deską przy barierce na płytkiej wodzie. Cud, że nie zostałam z tego powodu w trzeciej klasie. Nie chciałam jednak być nieudacznikiem. Ledwie rozpoczęłam klasę czwartą, desperacja popchnęła mnie na lekcje pływania. Nie tylko w ekspresowym tempie nauczyłam się pływać, byłam jedną z lepszych w grupie! Marzyło mi się pływać w zawodach. Pokonał mnie jednak lęk przed skokami do wody. Kolejne niespełnione sportowe marzenie. Ehh!



Z powodów rozwlekłości tekstu (które były nie do przewidzenia! #sarcasm), pozostałe 10 faktów dotrze do was w środę. Nie chcę trzymać tu ludzi od rana do wieczora! Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca i tym, którzy wpadają tutaj regularnie! Bez was już dawno przestałabym pisać. A może nie? W końcu pisanie to styl życia! I tak dziękuję. Jesteście wspaniali! A teraz idźcie cieszyć się pogodą. Do zobaczenia w środę!

2 komentarze:

  1. Haha u mnie w tym tygodniu podobny wpis ale z okazji urodzin :D daty jestem pewna po stokroć, bo trochę ociagalam się z przyjściem na świat przez co byłam bardzo wyczekiwana. Nigdy nie zauważyłam Twojej plamki na oku i chyba nie ma powodu do kompleksu. Z wodą miałam dokładnie to samo! Co smieszniejsze miałam tak z bieganiem. Strasznie nie lubiłam się męczyc zazwyczaj po 200 metrach biegu moje serce wariowalo. Miałam nawet zwolnienie lekarskie z biegów i ćwiczeń wysilkowych ! Bardzo fajny wpis. Przyjemnie się czytało i dobrze dowiedzieć się o Tobie więcej :) życzę jeszcze 200... tysięcy wpisów :p albo więcej jak starczy ci pomysłów !

    OdpowiedzUsuń
  2. Gry o tron tez jeszcze nie zaczęłam oglądać, zbieram się do tego u nie mogę ;p
    Ka przez większość życia chciałam być nauczycielka w klasach 1-3 ale teraz idę ciesze ze jednak mi wyszło to z głowy :)
    Znamion czy blizn trochę mam ale w żadnych stopniu nie są to moje kompleksy, w niektórych przypadkach myślę o nich jak o moich znakach coś takiego!
    Gratuluje okrągłej liczby postów :D

    OdpowiedzUsuń